 Kiedy pierwsza TOCA wyszła na rynek, zachwytom nie było końca. Niezwykle udany model fizyczny jazdy, licencjonowane samochody z serii TOCA (obecnie BTCC - British Touring Car Championship) i prawdziwe tory połączone razem stworzyły jedną z najlepszych gier wyścigowych w historii. Jej kontynuacja, czyli TOCA 2 Touring Cars, rozwinęła pomysły zawarte w poprzedniczce i wzbogacała je o nowe samochody z innych klas, jak również o kilka nowych torów i trybów gry. Codemasters na tamtym etapie było już pewne swego - mogło spokojnie tworzyć kolejne części swojej serii wyścigowej o już mocno ugruntowanej i wysoko cenionej marce. Jak można się spodziewać, nie działo się inaczej. Pro Race Driver i jego kontynuacja z numerkiem 2 również wyznaczyły w swoim czasie nowe standardy w grach wyścigowych. Seria Race Driver miała też nieco inny element, który okazał się szczególnie interesujący i przypadł graczom do gustu. Po raz pierwszy w tej serii gier Codemasters kariera ukierunkowana była nie na daną serię wyścigów czy klasę pojazdów, ale na kierowcę, w którego postać się wcielamy i o którego losach decydujemy.
Najnowsza odsłona serii Race Driver ma wszystkie zalety swoich dwóch poprzedniczek. Mało tego, jak zwykle w przypadku tej serii, najnowsza edycja została ulepszona i rozbudowana, a wszystko to ku uciesze graczy. Pod przynajmniej dwoma względami najnowsza TOCA jest powrotem do korzeni serii. Mimo dwóch - zgodzę się, stosunkowo dobrych części Race Drivera - za wzór przygotowania i wykonania gry wyścigowej do dziś uchodzi dla mnie stareńka już TOCA 2 Touring Cars. Młodzi gracze tudzież Ci nieznający starej, cudnej "Toki 2", mogą wieszać na mnie psy - a niech wieszają. Prawda jest taka, że od czasów tej wystrzałowej ścigałki Codemasters mimo raczenia nas lepszą grafiką i fabularnym rozwojem serii niejako zatraciło gdzieś po drodze klimat i grywalność swoich gier sprzed lat. Na tym etapie rozwoju trzeci Race Driver jest poniekąd grą, na jaką czekano.
W przypadku TOCA 3 niebagatelne znaczenie w kampanii reklamowej miały liczby. Szczególnie mocno Codemasters eksponowało ilość dostępnych pojazdów i torów. 80 wozów i 70 torów to ilość wręcz znakomita i znacznie przewyższająca ofertę konkurencji. Tym lepiej, że zarówno tory jak i samochody są licencjonowane. TOCA 3 nie koncentruje się jednak na jednej marce samochodów albo trybie gry czy serii wyścigów. Samochody Forda, Renaulta czy Mercedesa to tylko fragment przepastnego garażu TOCA 3, z jakiego graczom przychodzi wyjeżdżać na wirtualne tory. Mnogość pojazdów idzie w parze z mnogością rodzajów wyścigów, czy też po prostu klas. Tutaj serii jest kilkadziesiąt, a ich różnorodność może przyprawić o zawrót głowy. Naprawdę ten element gry udał się Codemasters znakomicie. Zmagania samochodów turystycznych, wyścigi na owalnym torze czy puchar Renault Clio może nikogo nie zaskoczą. Ale co powiecie na... rajdy terenowe i wyścigi off-road? Wszak to właśnie Codemasters odpowiadają za serię Colin McRae Rally. Postanowiono więc skorzystać z wieloletnich doświadczeń i do serii Race Driver wprowadzono rajdy samochodowe oraz rajdy terenowe (np. baja)! To posunięcie zdecydowanie się opłaciło i kto wie, czy w przypadku TOCA 3 nie okazało się strzałem w dziesiątkę. Urozmaica ono grę i sprawia, że dzięki TOCA Race Driver 3 dostajemy więcej zabawy, niż w pięciu innych grach konkurencji razem wziętych. Mógłbym jeszcze rozpisywać się o możliwościach ingerencji w ustawienia samochodu, które przekładają się na jego osiągi i stabilność, ale z powodu niewielu unowocześnień w porównaniu do poprzednich Race Driver'ów, zwyczajnie sobie podaruję. |