 Nie spodziewa?em si? czego? wielkiego. Serio. Na pocz?tku owszem, jak wszyscy podnieca?em si? premier? drugiej cz??ci najlepszego drugowojennego shootera wszech czasów, ale przesz?o mi to w momencie, gdy ?ci?gn??em demko. By?o kiepskie. I ju? nawet nie obawia?em si?, ?e gra b?dzie taka sama - by?em wr?cz pewien, ?e tym razem Infinity Ward dadz? cia?a. Dlatego ?rednie podekscytowanie towarzyszy?o instalacji pe?nej wersji i niezbyt rado?nie rozpoczyna?em gr?. Jak zwykle si? myli?em.
Nie wiem co powodowa?o twórcami i jakie by?y ich motywy, ale do owej wersji demonstracyjnej wybrali jedn? z najs?abszych, je?eli nie ca?kowicie najs?absz? misj? z ca?ej gry. I to jeszcze akurat z kampanii brytyjskiej, która jest zdecydowanie najlepsza ze wszystkich trzech dost?pnych. Nie mam poj?cia dlaczego tak zrobili - ale na mój gust wysz?o to grze na dobre. Spodziewa?em si? przeci?tniaka, a dosta?em oczywi?cie o wiele wi?cej, co mo?na nazwa? lekkim zaskoczeniem, przynajmniej w moim w?asnym, osobistym przypadku.
O wiele wi?cej, owszem, ale w zasadzie nic nowego. Je?eli szukacie oryginalno?ci, innowacji i nowych pomys?ów na gr?, to szukaj?c pod adresem Call of Duty 2 bynajmniej ich nie znajdziecie. Owszem, zago?ci?o tu kilka mile widzianych, a wcze?niej nieznanych rozwi?za?, ale ogólnie rzecz bior?c gra jest potwornie ma?o oryginalna, odtwórcza i powielaj?ca schematy. I cho? s? to schematy genialne same w sobie, wi?c ca?okszta?t jest wcale niez?y, jednak ju? nie tak powalaj?cy, zniewalaj?cy i wspania?y jak poprzednik, niestety.
Nie wiem czego tu brakuje, tak szczerze. S? trzy kampanie, jak poprzednio. Zaczynamy od radzieckiej, skupiaj?cej si? z ma?ym wyj?tkiem na wiekopomnym Stalingradzie, który b?dzie przez twórców gier eksploatowany zapewne jeszcze przez dziesi?ciolecia. Dynamiczne, intensywne i mordercze walki z Niemcami o ka?dy dom, ka?dy mur i ka?d? kup? gruzu maj? swój urok niezaprzeczalny - ale to ju? nie jest ten dramatyzm znany z obrony domu Paw?owa czy szale?czej szar?y na Placu Czerwonym z pierwszej gry. Musz? z bólem przyzna?, ?e kampania radziecka jest najs?absza ze wszystkich trzech - cho? ma swoje niezapomniane momenty, jak na przyk?ad przemykanie ruroci?giem czy polowanie na czo?gi z gar?ci? TNT w ?apie. Pod koniec jednak mia?em ju? do?? tych ruin, tego ?niegu, Szwabów dr?cych si? "komunisten!" i moich towarzyszy nieustannie informuj?cych mnie, ?e faszy?ci zabarykadowali si? pi?tro wy?ej tudzie? ni?ej. Do tego jeszcze ostatnia misja czerwonoarmistów ko?czy si? w jaki? taki nijaki sposób, bez wielkiego bum i orkiestry symfonicznej daj?cej z siebie wszystko - mo?na nawet powiedzie?, ?e koniec nast?puje ni st?d ni zow?d. Leciutko zniesmaczony, cho? ogólnie zadowolony, przeszed?em do drugiej z kolei kampanii - brytyjskiej. I ta akurat jest ?wietna. Nie do??, ?e mamy bardzo przyjemn? odmian? po tym ca?ym zimnym Stalingradzie, bo klimat jest tutaj suchy i gor?cy, to jeszcze misje s? tak skonstruowane i poprowadzone, ?e nie mo?na si? nudzi?. Jest po prostu wspaniale - nocne ataki, eskortowanie czo?gów przez pustynne miasteczko, walki uliczne pod piek?cym s?o?cem, forsowanie linii umocnie? Mareth Line oraz oczywi?cie walki pancerne. Tym razem zabawa z czo?giem zosta?a zarezerwowana dla herbaciarzy - i trzeba przyzna?, ?e jest du?o lepsza od tej kiep?ciutkiej Prochorowki z United Offensive, a nawet od motywu pancernego w pierwszej cz??ci. Wida?, ?e autorzy dopracowali ten element, bo po przej?ciu misji owej a? do ko?ca gry t?skni?em za jeszcze jedn? tak?, w której b?d? móg? zakuty w kilkudziesi?ciotonowy pancerz na g?sienicach postrzela? sobie do szwabskiej panzerwaffe. |